poniedziałek, 24 września 2018

Hello, autumn!

Jak za dotknięciem różdżki, jak za pstryknięciem palców  lato z dnia na dzień przeszło w jesień. W piątek +30,w sobotę +12. Zadziwiające. Choć i tak pogoda okazała się być dla nas łaskawa, bo miało lać cały weekend, a zaczęło dopiero w niedzielę w nocy. Skorzystaliśmy, wycisnęliśmy słoneczną aurę do ostatniej kropli. Po tym, jak z rana zostałam niczym psi zaprzęg przeciągnięta przez burki po okolicznych pagórkach, postanowiłam zaprosić całą rodzinkę, w tym rodziców, na spacer po lesie. Widać już jesień  pełno liści na ziemi, zażółcone drzewa, zapach dymu, grzybów i suchych liści.



Dodatkowych atrakcji dostarczyła nam Leeloo. Ona ma niespozyte siły jeśli chodzi o bieganie. I czasem szalone pomysły. Wczoraj postanowiła zaznajomić się z krowami! I to całym sądem. A w zasadzie dwoma. Popruła przez pole, pogoniła krowy, które następnie postanowiły to jej pokazać  gdzie raki zimują. Nie powiem, zestresowaliśmy się... Pies nie wydawał się przejęty. Leeloo to stan umysłu, zdecydowanie...

2 komentarze:

  1. Aż przyjemnie popatrzeć, że są miejsca w Polsce gdzie krowy się pasą na łące. I jeszcze mają możliwość wybiegania się.
    P.S. Mama B. pięknie wygląda, niezmiennie.
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest w ogóle piękne miejsce.

      A mamie przekażę, no chyba, że sama przeczyta. Sama prawda, piękna kobieta i do tego mądra bardzo

      Usuń