No tak. W tym roku miała być małą choinka. Bo dziecko, bo może powiesimy tylko jedne lampki, bo nie ma już stolika, aby ją na nim postawić.
Taaaa...
Stoi w kącie (czytaj: zajmuje 1/4 pokoju) bydlę pod sufit! Krzywawe, ale jakie sympatyczne! I jak pachnie! Ponoć świerk serbski. Trafiliśmy na urodziny sklepu i choinki po 50% zwykłej ceny. Też fajnie.
Pierwsza choinka Kaliny. Wybałuszała oczka i macała gałęzie. Podekscytowana machała nogami. Nogami też macała gałązki, w sumie :) Teraz śpi, tak się wyekscytowała. Za rok będzie już pomagała ubierać, przewieszała i... tłukła.
Uwielbiam choinkę! I musi być żywa. Nie jestem eko, wiem... Ale ten zapach... Wprawia w cudowny nastrój!
Ekstra!
OdpowiedzUsuń